FANDOM


(Została utworzona strona: „<poem>Byłam bardzo słabym uczniem, jednak zdawałam z klasy do klasy. Nauczyciele często ułatwiali mi zdanie, dając mi do zrobienia jakieś zadanie dodatkowe...”)
 
 
Linia 2: Linia 2:
 
Co się dzieje? - pomyślałam z niepokojem.
 
Co się dzieje? - pomyślałam z niepokojem.
 
Czy pani mnie słyszy? - nie odpowiedziała. Nie wiem co mi odwaliło, ale postanowiłam sprawdzić puls. Okazało się że nie żyje. Spanikowałam, złapałam ją i schowałam w szafce z przyborami którą zamknęłam na klucz który następnie połknęłam. Następnie sprawdziłam co takiego trzyma w reklamówce z biedronki. Okazało się że to były jej ubrania, oraz berecik. Często robiła pranie w szkole. Szybko się przebrałam, założyłam okulary które zostawiła na biurku oraz berecik żeby nie zauważyli moich długich włosów i poprosiłam następną osobę na poprawę. Głównie byli to dresiarze i świnie które się ze mnie śmiały. Nie przepuściłam do następnej klasy ani jednej osoby. Od tamtej pory żyję jako pani Jadwiga. Mieszkam u niej w domu, pracuję jako wymagająca nauczycielka matematyki. Boję się przyznać mamie do tego co się wtedy stało.</poem>
 
Czy pani mnie słyszy? - nie odpowiedziała. Nie wiem co mi odwaliło, ale postanowiłam sprawdzić puls. Okazało się że nie żyje. Spanikowałam, złapałam ją i schowałam w szafce z przyborami którą zamknęłam na klucz który następnie połknęłam. Następnie sprawdziłam co takiego trzyma w reklamówce z biedronki. Okazało się że to były jej ubrania, oraz berecik. Często robiła pranie w szkole. Szybko się przebrałam, założyłam okulary które zostawiła na biurku oraz berecik żeby nie zauważyli moich długich włosów i poprosiłam następną osobę na poprawę. Głównie byli to dresiarze i świnie które się ze mnie śmiały. Nie przepuściłam do następnej klasy ani jednej osoby. Od tamtej pory żyję jako pani Jadwiga. Mieszkam u niej w domu, pracuję jako wymagająca nauczycielka matematyki. Boję się przyznać mamie do tego co się wtedy stało.</poem>
  +
----
  +
Ej, nie ocenzurowałeś przekleństw. ;-;

Aktualna wersja na dzień 10:29, paź 11, 2014

Byłam bardzo słabym uczniem, jednak zdawałam z klasy do klasy. Nauczyciele często ułatwiali mi zdanie, dając mi do zrobienia jakieś zadanie dodatkowe, albo pytając z czegoś po lekcjach (żeby klasa się ze mnie nie śmiała). Nauczycielka od matematyki, pani Jadwiga była dość starą i wymagającą nauczycielką, jeżeli ktoś się nie uczy - nie zdaje. Tego dnia na poprawę czekało sporo osób a ja byłam pierwsza w kolejce. Pani Jadwiga siedziała przy biurku. Patrzyła na mnie swoim mrocznym wzrokiem. Usiadłem po przeciwnej stronie biurka. Ona zadała mi pierwsze pytanie, na które na szczęście znałam odpowiedź. Pani Jadwiga często zakrywała twarz dłońmi, i ciężko wtedy wzdychała. To samo zrobiła i teraz, zdjęła swoje okrągłe okulary, zakryła twarz dłońmi mówiąc "Dobrze.", po czym ciężko westchnęła. Robiła tak bardzo często, jednak teraz lekko się to różniło. Czekam 10 sekund, 15, minutę a ona dalej w bezruchu.
Co się dzieje? - pomyślałam z niepokojem.
Czy pani mnie słyszy? - nie odpowiedziała. Nie wiem co mi odwaliło, ale postanowiłam sprawdzić puls. Okazało się że nie żyje. Spanikowałam, złapałam ją i schowałam w szafce z przyborami którą zamknęłam na klucz który następnie połknęłam. Następnie sprawdziłam co takiego trzyma w reklamówce z biedronki. Okazało się że to były jej ubrania, oraz berecik. Często robiła pranie w szkole. Szybko się przebrałam, założyłam okulary które zostawiła na biurku oraz berecik żeby nie zauważyli moich długich włosów i poprosiłam następną osobę na poprawę. Głównie byli to dresiarze i świnie które się ze mnie śmiały. Nie przepuściłam do następnej klasy ani jednej osoby. Od tamtej pory żyję jako pani Jadwiga. Mieszkam u niej w domu, pracuję jako wymagająca nauczycielka matematyki. Boję się przyznać mamie do tego co się wtedy stało.


Ej, nie ocenzurowałeś przekleństw. ;-;

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.