FANDOM


  • "Życie ponad śmiercią. Siła ponad słabością. Podróż ponad celem"

    Czyżbyś znała "Drogę Królów" Sandersona?

      Wczytuję edytor...
    • Owszem, to moja ulubiona książka :')

        Wczytuję edytor...
    • Serio? A czytałaś może "Z Mgły Zrodzony" tego samego autora? Albo "Tron z Czaszek" Petera Bretta? Ewentualnie "Władców Dinozaurów" Milana? Ehh... husaria na dinozaurach <3, pojedynki na T-rexach i główny bohater, któremu bez przerwy robią krzywdę. Do tego jakieś Szare Anioły, heretycy i wiedźmy. To trzeba znać.

      Z ciekawości, co sądzisz w takim razie o Kaladinie Burzą Błogosławionym? Albo o Shallan? Albo o braku fizyki i rzucaniu cienia w stronę światła?

        Wczytuję edytor...
    • Jestem w trakcie drugiej części "Z Mgły Zrodzony", jeżeli chodzi o Kaladina to jest chyba moją ulubioną postacią, pomimo jego ślepej nienawiści do jasnookich. Shallan również jest jedną z moich ulubionych postaci, jednakże jakoś trochę niezbyt leży mi jej charakter ;/

      "Brak fizyki" jest... cóż, ciekawą formą "magii", która dodaje książce unikalności i niebanalnych rozwiązań. Sanderson ogólnie zachwycił mnie swoim sposobem pisania oraz wykreowanymi światami i postaciami, które są barwne, na swój sposób unikalne. Nie ma w jego dziełach za wiele stereotypowych rzeczy, chodzi mi tutaj głownie o moce nadprzyrodzone. Nigdzie jeszcze się nie spotkałam z takimi pomysłowymi mocami, chociaż kto wie, może gdzieś po drodze wypadło mi kilka książek z pamięci, więc mogę się mylić

        Wczytuję edytor...
    • Czyli czytasz "Studnię Wstąpienia", tak? Zabawne, serię z "Mgły Zrodzony" przeczytałam całą i dopiero zaczynam "Słowa Światłości", podczas gdy ty, jak mi się zdaje, masz zupełnie na odwrót. Ciekawe.

      Jak dla mnie trylogia "Ostatniego Imperium" jest o wiele bardziej dopracowana niż "Archiwum Burzowego Światła". Prawda, postacie w tejże są bardziej barwne i "żywe", ale jeśli chodzi o sposób prowadzenia akcji i narracji, bardziej przemawia do mnie jego starsze dzieło. Mam wrażenie, że w "Drodze Królów", autor zbyt długo zwlekał by wtajemniczyć nas w ten cudny świat, w jego mitologię, historię, zasady gry i wszechobecną "magię". Nie można naturalnie zapomnieć o sprenach! W pierwszych rozdziałach, autor wręcz starał się, aby czytelnik był skonfundowany tym uniwersum, wiązaniami, niepewnością. Prawda, odkrywanie tego wszystkiego po dłuższym czasie, jest połową przyjemności z czytania książki, aczkolwiek paru moich znajomych rezygnowało z czytania książki, w której nie rozumieli paru rzeczy i woleli wracać do "Eragona" czy "Korony Śniegu i Krwi" (polska gra o władze, zabójstwa, morderstwa, królobójstwa, magia, poganie, Kościół, rodowe bestie stawają do walki, przeklęty ród strzeże klingi złamanej przysięgi, bękarty królewskiej krwi, Henryk i jego układy z Czarnym Panem i hasająca sobie po lasach bogini Mokosz...a połowa z tego to fakty historyczne O.O i powiedzcie, że Polska ma nudną historie). Co kto woli.

      Taak, "brak fizyki" to może i ciekawa forma "magii". Brandonowi trzeba przyznać ma pełno w swojej głowie oryginalnych i porywających pomysłów. I w przeciwieństwie do większości męskich autorów nie daje przesadnie dużo treści erotycznych ( taki np. Tullio Avoledo nie zna umiaru), ale też nie wyklucza istnienia takich rzeczy. Idealnie <3. To jest dar. No poza nazywaniem głównego bohatera na "K". Właściwie w większości książek jakie czytam, bohater ma imię na tą literę, i miałam przez to tendencję mówienia o Kaladinie per "Karyl". Ale to z całą pewnością można mu wybaczyć. Niestety, spora ilość autorów fantasy bezlitośnie plagiatuje "Władcę Pierścieni" i umieszcza w swoich dziełach praktycznie identyczne elfy, krasnoludy i resztę, jak w wymienionym dziele. Albo tworzy z głównych bohaterów chorych psychopatów potrafiących podczas wyścigu zabić jednego człowieka na 10 m.

      Kary...tfu... Kaladin to twoja ulubiona postać? Naprawdę? Osobiście ledwo go znoszę po przeczytaniu jednej tylko książki z jego udziałem. Ślepą nienawiść jeszcze zrozumiem, z racji tego co go spotkało. Zemsta i gniew może być potężnym nośnikiem siły jak i motywacji, jeśli tylko się nad nimi panuje. Ale jak dla mnie Kaladin jest na to zbyt miękki, ma słaby charakter, jego siła woli może i jest większa od większości, ale nie wystarczająco duża. Najgorsze chyba były te jego momenty "Och, muszę się zabić, ale nie mam wystarczającej odwagi by zginąć! Ale życie przecież nie ma sensu! Ten dziwny spren lata dookoła, ale to pewnie nic nie znaczy. Tak samo jak to, że moje kule ciągle są bure, nawet po arcyburzy! Te ludzie, którym dałem nadzieję! Nic nie ma sensu!" Tak odbierałam większość jego chwil jako niewolnik.


      Moją ulubioną postacią z kolei jest Jasnah Kholin ^^ Kobieta obyta w świecie, uczona, niejednoznaczna, wymagająca, potężna, ale jednocześnie nie wszechwiedząca, i dająca się zaskoczyć Shallan. Czegóż chcieć więcej? Tylko trochę szkoda, że z tym kapłanem tak zakończył wątek. Spodziewałam się w sumie czegoś więcej, jakiegoś bardziej dramatycznego zakończenia, a Shallan bardziej niż nim przejęła się wyrzuceniem przez Jashan, ale z drugiej strony to przedstawia siłę jej charakteru. Więc wychodzi na to, że jest w sam raz.

      Ale i tak, ten moment kiedy Ostateczny Imperator idzie sobie spokojnie po ulicy nie przejmując się kilkoma włóczniami w swoim ciele i zabija Kelsiera. Najlepszy moment jak dla mnie w jego książkach.

        Wczytuję edytor...
    • Eragon? Pierwsze dwie książki fajne, trzecia ujdzie na ostatnia była tylko dla pieniędzy. Czyli wychodzi na to, że gdyby Paolini zrobił zgodnie z założeniem trylogię, to byłoby lepiej. Ale poważnie, zakończenie było beznadziejne. "Muszę wyjechać, jestem zbyt potężny" - powiedział do królowej elfów, która była od niego potężniejsza (nawet gdy Eragon już miał Saphirę), a na dodatek posiadła smoka. Absurdalne. A o filmie już nawet nie wspomnę, szkoda słów.

      Co do zarzutów wobec Kaladina, to zgodzić się muszę, że jest miękki. Ale silny bohater, który zniesie wszystko? To byłoby jeszcze gorsze. Akurat te momenty może były dla niektórych żałosne, jednak dla mnie w pełni zrozumiałe. Sama miałam często kilka poważnych sytuacji życiowych, i wiem jak to jest. Teraz to wszystko wydaje się głupie, ale niestety człowiek w obliczu bezsilności jest kimś zupełnie innym, tak samo wszystko jest dla niego inne. Wracając co do tego, że jest zbyt "miękki", to akurat tutaj chcę jeszcze powiedzieć, że Kaladin jest młody i nie przeszedł wcześniej zbyt dużo, więc nie miał kiedy się "zahartować". Wolę już bohatera, który może i jest miękki, ale przynajmniej wtedy widać że ma uczucia i nie jest niepokonany. Moim zdaniem, gdyby nie wykazał takich chwili słabości i od początku był twardy, to byłoby trochę tandetnie. W ten właśnie sposób Sanderson pokazał, że jego postacie mają realne uczucia i nawet osoby, które powinny być twarde, mają chwile słabości.

      Jasnah Kholin i Trefniś, ciekawe z nich postacie. Nie będę spoilerować wydarzeń ze "Słów Światłości", ale po wydarzeniach w niej Jasnah wydaje się być doprawdy interesującą osobą, łącznie z Trefnisiem. Nie lubię postaci "idealnych", ale akurat Jasnah przypadła mi do gustu.

      Twórczość Tolkiena - przyznaję, że wielu pisarzy nie ma własnych pomysłów na postacie, dlatego wykorzystuje Środziemski Zestaw Ras. "Sad but True", oryginalność w utworach fantasy jest coraz rzadziej spotykana. Albo coś jest "Tolkienowskie", "Sapkowskie", "RR Martinowskie", albo uj wie co jeszcze. Aż mi się na myśl przysuwa Tylogia Skrytobójcy, czyli właśnie przykład "RR Martinowskiej" serii. Pierwsza część była fajna, potem wytrwałam do 3/4 drugiego tomu.

      Do mnie trafia bardziej "Archiwum Burzowego Światła", nie wiem czym to jest spowodowane. Po prostu przynejmniej mi się czyta, często wracałam do niektórych rozdziałów, ponieważ wyjątkowo mi się podobały. Raz czy dwa przy czytaniu "Z Mgły Zrodzony" miałam takie uczucie, że nie za bardzo chce mi się czytać, ale zrobię to, dlatego że później może będzie coś ciekawego. Ogólnie miejscami mnie nudziło, przy Archiwum tego nie miałam. Teraz czekam na wydanie trzeciej części Archiwum, szczególnie dlatego iż również Dalinar bardzo przypadł mi do gustu. Jak się teraz zastanowię, może nawet bardziej niż Kaladin?

        Wczytuję edytor...
    • Jest jedna pozytywna strona tego filmu: gorzej być już nie może. Ale zgadzam się, zakończenie było słabe. Ciekawe, co by się stało, gdyby Eragon został z Aryą. Jakaś szansa na dzieci? :D

      Silny bohater, który zniesie wszystko na początku książki jest dla mnie rozpoczęcie jakiejś gry postacią z 999 lvl'em, która ma już najlepsze wyposażenie i zabija wszystko samym spojrzeniem. Czyli nudne.

      No wiesz, w pierwszym rozdziale z jego udziałem, Kaladin wydawał się już takim "wykokszonym kolesiem". On to nasz szef, na pewno nic się stan nie stanie człowiekowi w jego oddziale, nikt nie walczy włócznią lepiej od niego. Potem, kiedy okazało się, że w w tajemniczych okolicznościach, nieznanych jeszcze czytelnikowi, został niewolnikiem i nie dał się na początku zupełnie stłamsić. Rośnie podziw dla takiej postaci. A potem nagle okazał się już mięczakiem zupełnym, który ma skłonność do wpadania w depresję, gdy jakaś rzecz mu się nie uda. W ciągu jednej tylko książki, ile razy miał deprechę? Trzy? Więcej? Gdyby nie Syl, kiepsko by z nim było. Na początku i w połowie książki, gdy rozmawiał z nią, nie traktował jej za miło. A była jedynym co pomagało mu przeżyć, z kim mógł pogadać, co chroniło go od szaleństwa z powodu tego wszystkiego. Czy on kiedyś jej się za to odwdzięczył? Syl należy bardziej doceniać!

      Shallan, Kaladin i Renarin urodzili się w tym samym roku. Zbieg okoliczności? Nie sądzę.

      Jasnah akurat idealna nie jest. Ma sporo wad, braki w niektórych dziedzinach. Zarówno ona jak i Renarin są przykładem ciekawych postaci, nie "doskonałych", a jednocześnie fascynujących. A Trefniś? Hmmm... tych Świetlistych ma być 10? To Shallan, trefniś, Jasnah, Kaladin, Renarin, Dalinar, Szeth, Adolin... i jakieś nowe dwie osoby w następnej książce, zgadza się? Parshendi nie tykają ciał, czy oni zmieniają się w te bestie na Strzaskanych Równinach? Chociaż w sumie, nie nie pisz, nie chce spoilerów.

      Sporo książek napisanych jest w stylu innych słynnych autorów, ale nie wszystkie. Jest także sporo oryginalnych. "Świat Dysku" z doskonałym humorem ("Mam na myśli" powiedziała gorzko Ipslore, "co jest na tym świecie takiego, przez co warto żyć chociaż przez chwilę?" Śmierć zastanowiła się nad tym. "Koty", powiedział wreszcie "Koty są świetne".), "Ja, inkwizytor" (alternatywna historia, gdzie Jezus po zmartwychwstaniu spalił Rzym, książka może nie wskazana dla fanatyków religijnych), Metro 2033 (takie sci-fi fantasy, jest ponad 50 książek napisanych w tym uniwersum. Autor napisał dwie, a potem inni pisali fanfiki, które stały się książkami, niektóre niezłe. Są też napisane przez polaków!), czy tradycyjna Achaja, gdzie "złe, brzydkie Ziemce to demony". Tak, Ziemce to ziemianie. Też nam miło najechać tak kulturalną planetkę.

        Wczytuję edytor...
    • Ale "Drodze Królów" jedno trzeba przyznać. Ojciec Kaladina to prawdziwy badass tej książki ;)

        Wczytuję edytor...
    • Użytkownik Fandomu
        Wczytuję edytor...
Daj okejkę tej wiadomości
Przyznano okejkę tej wiadomości!
Zobacz kto dał okejkę tej wiadomości
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.